fbpx
oszczędzanie planowanie

Jak oszczędzić na jedzeniu. Planowanie zakupów.

jak oszczędzać na jedzeniu

Dziś pokażę Ci, jak kilka małych zmian w dotychczasowych nawykach, pozwoli oszczędzić na jedzeniu nawet kilkaset złotych miesięcznie. Co lepsze, zawsze mieć w domu produkty, które faktycznie używasz. A przede wszystkim wyrzucać mniej jedzenia.
Stosuję ten system już od kilku lat, ale w ostatnich dniach przekonałam się o jego dodatkowym plusie. Żadna epidemia koronowirusa i niespodziewana kwarantanna nie są mi groźne. Nie muszę biec do sklepu i walczyć o ostatnią paczkę makaronu, bo ją na pewno mam w szafce.
Chcesz poznać mój sposób, to zapraszam dalej.

Model tradycyjny

Przez wiele lat, nie przykładałam większej wagi do planowania zakupów spożywczych. W ogóle nie myślałam nawet o tym, jak oszczędzić na jedzeniu. Mamy przecież wbite w głowie, że akurat co jak co, ale na jedzeniu się nie oszczędza. Żyjąc tą ludową mądrością, zapychałam szafki niepotrzebnymi produktami. Korzystałam, z każdej możliwej promocji, no bo to się przecież opłaca. Spędzałam w sklepie bezsensowne godziny, szwendając się między półkami bez planu. Denerwujący tłum i kolejki praktycznie co drugi dzień. A wracając do domu, nagle się okazywało, że i tak muszę zamówić coś na wynos.
Nie prowadziłam też budżetu, więc generalnie nie miałam bladego pojęcia ile mnie to wszystko kosztuje.
Aż nadszedł czas, kiedy zamieniłam JA na MY i to o skrajnie różnych jedzeniowych tradycjach i upodobaniach. Ja, w tamtym czasie wegetarianka, lubiąca jedzenie na mieście. On, mięsożerny chłopak z Indii lubiący każdy posiłek na ciepło. Coś musiało się zmienić.

planowanie

Ile można oszczędzić na jedzeniu?

O tym, dlaczego warto prowadzić, choćby najprostszy budżet pisałam tutaj. Jak się do tego zabrać i czemu warto poczytasz tutaj. Ale jak na ten moment zwyczajnie Ci się nie chce liczyć wszystkiego, to chociaż policz tylko to jedzenie. Dla Ciebie napisałam ostatni podrozdział tego wpisu. Doczytaj więc do końca, bo nie chcę Cię rozczarować, ale nie da się nic oszczędzić, póki się nie zna swoich potrzeb i realnych wydatków. Każdy ma inne. Rodzina z małym dzieckiem wyda inaczej niż osoba samotna. Czy więcej? Akurat mój przypadek pokazuje, że nie. Kupując bez planowania zakupów, tylko dla siebie samej, wydawałam na jedzenie 400 zł więcej, niż obecnie gdy jest nas troje. Jak to możliwe? Już wyjaśniam.

Przestań chodzić do sklepu

Tak tak, kluczem do mojego rewelacyjnego zakupowego systemu jest ograniczenie wizyt w sklepie do minimum. Ciąża spowodowała u mnie niechęć do dźwigania siat i ludziowstręt. Dlatego zrobiłam wszystko, żeby ułatwić sobie planowanie zakupów. Oszczędzanie na jedzeniu okazało się pozytywnym, ubocznym efektem lenistwa.
Mój cel, to zakupy spożywcze 5 razy w miesiącu, w tym tylko 4 wizyty w sklepie. Nie jestem doskonała i zdarza mi się częściej. Czasem coś zapomnę, czegoś nie dostanę, lub zwyczajnie mam zachciankę i chce się przejść poprzepychać z dorosłymi ludźmi dla odmiany. Nie zapominajmy, że 90% czasu spędzam w domu z dwulatkiem. Ale gdy żadna z powyższych okoliczności nie nastąpi, plan wygląda następująco.

Zakupy miesięczne

Na początku każdego miesiąca, zamawiam duże, spożywcze i przemysłowe zakupy online. Najczęściej korzystam z Tesco, ale są też miesiące kiedy jadę na tradycyjny shopping. Listę tworzę jednak przez cały miesiąc. Korzystam do tego z formularza, który możesz sobie pobrać o tutaj.
Ten arkusz wisi mi na lodówce i ma status “zjadłeś zapisz”. Co to oznacza w praktyce? Osoba, która skończyła dany produkt, lub zauważyła, że jest już na wykończeniu, wpisuje go na listę. Trafiają tam nie tylko artykuły spożywcze, ale też kosmetyki, środki czystości i to, co generalnie planujemy kupić. Zauważyłam, że takie wpisywanie choćby skarpetek, czy koszulki pomaga, po pierwsze skupić się lepiej na zakupach, bo wiem jakie są priorytety. Po drugie oszczędzić pieniądze i czas. Idziesz z konkretnym planem, to wiesz jakie sklepy odwiedzić i jakich ofert szukać.
O tym jak oszczędzać korzystając mądrze z promocji i ofert pisałam tutaj.

Ale wracając do tematu. Przed złożeniem zamówienia, albo wyprawą do sklepu weryfikuję listę. Sprawdzam wszystkie szafki z zapasami, lodówkę, zamrażalnik i łazienkę. Wpisuję tam też produkty, które zawsze chcę mieć w zapasie i kupuję co miesiąc. Skąd wiem jakie artykuły będę na pewno potrzebować? Mówię o tym w darmowym Minikursie o planowaniu posiłków. Znajdziesz go w wyróżnionych relacjach na moim Instagramie. Zdecydowanie zachęcam Cię do obejrzenia, bo planowanie jadłospisów, to doskonała odpowiedź na pytanie, jak oszczędzić na jedzeniu.
W spożywczych zakupach miesięcznych znajdują się przede wszystkim produkty, które łatwo przechować. Puszki, słoiki, artykuły suche jak makaron czy strączki. Także miesięczny zapas mleka UHT, mrożonki czy jajka. Możesz też zrobić spore zakupy mięsa, od razu poporcjować i zamrozić. Generalnie mrożenie to super pomysł na ograniczenie marnowania żywności. Ja mrożę praktycznie wszystko od pieczywa, po żółty ser.

Jeden sklep, czy szukanie okazji?

Zdecydowanie jeden sklep. Gdy szukałam optymalnego sposobu na planowanie zakupów, zrobiłam sobie porównanie cen i sprawdziłam ile można faktycznie oszczędzić korzystając z ofert. Gra nie jest warta świeczki z dwóch powodów. Nigdy nie uda Ci się wrócić tylko z tym po co poszłaś, już o to zadba cała armia specjalistów od marketingu. Dwa Twój czas to najcenniejsze dobro, trzeba go wydawać uważnie. Jeśli masz wątpliwości co do punktu pierwszego. Mocno wierzysz w swoją silną wolę, to zapraszam Cie do zrobienia sobie tego oto wyzwania. Mnie otworzyło oczy, dlatego jeden sklep i im mniej wizyt tym lepiej.

Zakupy tygodniowe

Są artykuły, których nie da się przechować długo. Świeże owoce, czy warzywa, nabiał. Czasem mamy też na coś ochotę, a ciężko to przewidzieć na początku miesiąca. Kupuję też to, o czym zapomniałam przy zakupach miesięcznych, albo szybciej się skończyło. Te wszystkie rzeczy uzupełniam raz w tygodniu. Robię listę zakupów po przygotowaniu planu posiłków na tydzień i sprawdzeniu szafek, tak jak w przypadku listy miesięcznej. Mam wtedy pewność, że wrócę z siatką pełną tego czego potrzebujemy, a nie tego czego potrzebowały moje oczy będąc w sklepie. Bo marnowanie i wyrzucanie to zdecydowanie wróg oszczędzania.

Jak podzielić budżet?

Ja wydaję na zakupy miesięczne około 40% całego budżetu na jedzenie. Pozostałą kwotę dzielę na ilość tygodni, jaka przypada w danym miesiącu. Czasem koniec przypada w połowie tygodnia, lub przed weekendem. Planuje wtedy zakupy na pełny tydzień i staram się zmieścić w budżecie. Gdy jest, że tak powiem krucho, to wstrzymuję się zakupami do następnego miesiąca. Bardzo ważne – nigdy nie wydaję pieniędzy, których nie mam fizycznie. Przestałam używać debetu, czy kredytówki, jak nie mam dla niej pokrycia. Podstawowa zasada oszczędzania to kupuj to, na co Cię stać. Kiedyś przeczytałam, że kredyt, to zubożanie siebie z przyszłości. Jeśli teraz nie potrafię dopasować swoich wydatków do zasobów, to prawdopodobieństwo, że kiedyś będę bogatsza jest mała. Zwłaszcza, że jeszcze na tej przyszłej sobie żeruję.
A co jak budżet się skończy? Używam co mam i kombinuję. Kreatywność bardzo się w życiu przydaje. Polecam Ci też post na instagramie, w którym zdradzam sekret, jak się w tym budżecie jednak zmieścić i zdecydowanie oszczędzić więcej.
Założę się jednak, że jest tu sporo osób, które nie prowadzą budżetu. Co wtedy? Po to tu jestem kochana! Czytaj dalej!

View this post on Instagram

Zdradzić Ci sekret najłatwiejszego sposobu na zdecydowane obcięcie wydatków bez drastycznych wyrzeczeń? Tak tak istnieje taka metoda, ale w dzisiejszych czasach umiłowania plastiku zaczyna troszkę odchodzić do lamusa. W sumie, może w tym względzie podejście bardziej eko też będzie jakimśtam motywatorem, bo nie wiem czy są jakieś statystyki, jaki udział w plastikowych śmieciach maja karty kredytowe 😂 ⠀ .⠀ PŁAĆ GOTÓWKĄ! ⠀ .⠀ Wiem, brzmi przerażająco! Tak jak pisałam już na blogu we wpisie o budżecie, dla mnie też jest bardzo trudno przyzwyczaić się do papieru w portfelu. Powoli odkrywam jednak jego zdecydowaną przewagę nad plastikiem. Nie tylko jeśli chodzi o kupkę paragonów ze zdjęcia. ⠀ .⠀ Stosuje metodę małych kroczków i płace gotówka tylko za spożywkę, dlatego że po pierwsze jest to największy wydatek w naszym budżecie, po drugie najłatwiej można „popłynąć”. W tym miesiącu postanowiłam jeszcze postawić sobie dodatkowy challenge w postaci niskiego limitu tygodniowego. Bo znam siebie i wiem, że moja natura zmusi mnie do trzymania się krótko 😂 I takim oto sposobem mimo nadprogramowego „jedzenia na mieście” ze względu na powódź w kuchni, jestem bliska udowodnienia sobie, że się da. ⠀ .⠀ A czemu to działa? Bo żeby mieć kontrolę nad pieniędzmi musisz widzieć dokąd idą, a niewiele masz z nimi interakcji przysuwając kartę do czytnika. Większość transakcji, które w sumie kosztują nas najwiecej i jest „do obcięcia” nawet nie wymaga PINu, więc mózg kompletnie tego nie koduje. Wielu z nas pewnie nawet nigdy nie widziało ile tak naprawdę zarabia. Nie cyferki na koncie, ale prawdziwej gotówki. Czy to mało czy dużo? Wiesz jak w tej scenie z Dnia Świra, którą uwielbiam😂⠀ .⠀ Szukamy magicznych rozwiązań, a klucz jest w prostocie i świadomości. To jak kto wyrusza na najbliższe zakupy z królami w rączce? . #organizacja #zorganizowanamama #organizacjaczasu #pracawdomu #kobietaniezalezna #mamamaczas #mamawracadopracy #macierzynstwobezlukru #portfeledamskie #kubekkawy #organizedmom #kawusia #wiemcokupuje #pieniadze #bossgirlbloggers #oszczędzanie #finanse #oszczednamama #budzet #finansowyninja💰 #zerowastepolska #niemarnuje

A post shared by Beata Zorganizowana Mama (@mojenawierzchu) on

Akapit dla bezbudżetowych

Jeśli nie prowadzisz żadnej kontroli wydatków, to będzie Ci trudno ogólnie sobie wyobrazić ile potrzebujesz na jedzenie. To samo jeśli nie znasz cen produktów, które kupujesz zazwyczaj. Bardzo łatwo wtedy dać się nabrać na marketingowe chwyty. Ale bez obaw, nigdy nie jest za późno, żeby nauczyć się oszczędzić na jedzeniu. A ten wpis ma Ci w tym maksymalnie pomóc.
Jeśli płacisz głównie kartą, to będziemy mogły zrobić takie orientacyjne rozeznanie. Sprawdź historię z poprzedniego miesiąca i zsumuj wszystkie wydatki ze sklepów spożywczych. Jeśli kupujesz w dyskontach czy marketach, to pewnie w tych wydatkach będą też rzeczy nie spożywcze. Załóżmy zgrubnie, że jedzenie będzie stanowiło 80% tej kwoty. Nie chodzi tu teraz o szczegóły, ale o ogólny obraz, żeby mieć jakiś punkt zaczepienia. Ta wartość, to będzie to, ile mniej więcej wydajesz na jedzenie w sklepach. Jeśli chcesz być ze sobą szczera, to teraz czas na podsumowanie wszystkich płatności za jedzenie na mieście. Jedzenie to jedzenie, bez względu na to kto je przygotowuje. Zsumowanie obydwu wartości da Ci Twój budżet na spożywkę.
Dużo, czy mało sama oceń. Ja myślę, że może być znacznie mniej i sam krok policzenia, da Ci sporo do myślenia.

No to ile w końcu będzie tych oszczędności?

To zależy od Ciebie i Twojego zaangażowania. U mnie w pierwszym miesiącu 400 zł. Teraz już mniej, bo generalnie dopasowałam budżet do potrzeb i zdecydowanie inaczej zarządzam wydatkami. Będą też różne miesiące. Ważne jest żeby zacząć, bo każdą podróż trzeba zacząć choćby od malutkiego kroku. Powodzenia!
Beata @mojenawierzchu

Podobało się? Chcesz więcej oszczędności?


Podoba Ci się ten temat? Chciałabyś nauczyć się więcej trików jak oszczędzać, mądrze planować i marnować mniej pieniędzy i jedzenia? Koniecznie przeczytaj wpis o Mrożenie chleba. Jak mrozić pieczywo, by zachowało świeżość. A najlepiej zapisz się na listę mailową i bądź na bieżąco z kolejnymi poradami!

Processing…
Sukces!Jesteś zapisana! Upewnij się, że nie trafiłam do SPAM

(3) Comments

  1. […] Jest to też wbrew pozorom kategoria kosztów najłatwiejsza do redukcji. Więcej o tym piszę o tutaj. Znajdziesz tam też akapit dla bezbudżetowych, którzy chcą od czegoś zacząć.Ale do tematu! […]

  2. […] na zakupy uzbrojona w listę. Przykładam się do jej zrobienia dość mocno, o czym poczytasz o tutaj. Często jednak wracam obładowana jak wielbłąd na Saharze. Odkąd przerzuciłam się z wózka […]

  3. […] zakupów miesięcznych i mam w zamrażalniku. O moim systemie zakupowym przeczytasz w poście Jak oszczędzić na jedzeniu.Planowanie zakupów. Ale wracając do mrożenia chleba tostowego, po komi aż 2? Raz, że lubię tosty, dwa, że czasem […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: