Mamowe obowiązki

W poszukiwaniu klimatu świąt

Świata zbliżają się wielkimi krokami, więc i temat prezentów i budowania świątecznej tradycji zagościł i w mojej głowie. Przez 13 lat pracy w centrach handlowych niestety ciężko usunąć z głowy traumę jaką ten czas powoduje. Zrozumie mnie tylko ten, kto pracował i już od połowy listopada słuchał na okrągło Last Christmas… No ale bycie mamą zobowiązuje. to, że ja mogę sobie pozwolić na olewanie klimatu świąt to jednak moje dziecko zasługuje na to, żeby móc w przyszłości samemu podjąć decyzję co z tymi całymi Świętami zrobić.

Ten rodzicielski obowiązek zmusił mnie jednak do przemyśleń, co ja w ogóle rozumiem pod słowem “tradycja” i czego chcę nauczyć mojego syna, a czego zecydowanie nie.

Obserwując te całe przedświąteczne wyścigi, zauważyłam, że w całej tej pogoni, atakowani dookoła wzruszającymi reklamami i tabunami ludzi z siatami, zaczynamy wierzyć, że to rzeczy są wyznacznikiem naszej wartości. Jak dużo mam ubrań w szafie, taka jestem modna. Jak dużo kosmetyków, taka ładna. Jak dużo zabawek ma mój maluch, taka dobra ze mnie mama, babcia, ciocia…

Czy ta magia to właśnie kolorowe chińskie światełka, plastikowe bombki na plastikowej choince i mikołaje w poliestrowych wdziankach? Czy może elegancko zapakowane w papier i kokardę kolejne kapcie, albo zestaw kosmetyków, który ciężko użyć do kolejnych świąt.

Ja osobiście nie taką tradycję chcę zostawić mojemu synowi, bo święta to przede wszystkim czas dla relacji. Dlatego jeśli masz ochotę spróbować czegoś nowego w tym roku i zamiast skarpet chciałabyś podarować swoim bliskim w prezencie CZAS lub WSPOMNIENIA, to zapraszam do mojego kolejnego wpisu, gdzie podaje kilka pomysłów na alternatywne prezenty, do wykorzystania nie tylko w święta.Jak podarować czas, czyli alternatywny prezentownik

pozdrawiam

@mojenawierzchu

(0) Comments

  1. […] poznać moje motywy bojkotowania „tradycyjnych” świąt to zapraszam Cię do wpisu W poszukiwaniu klimatu świąt  A póki co przejdźmy do […]

  2. DrzazgawD says:

    To prawda… teraz coraz bardziej licza sie rzeczy nabyte, ktore sa wyznacznikiem zajebistosci… całś kreatywnosc zabija w nas pogon. Wieczna pogoń za wszystkim… za czasem, za kasą, za modą… i cholera wie za czym jeszcze! Po prostu łatwiej poksc do hipermarketu kupic wszystkim hurtem zestawy kosmetykow w twarzowej kosmetyczce, niz na chwile sie zatrzymac i pomuslec, czy aby na pewno ta osoba tego potrzebuje… przykre, ale wspolczesne…

  3. Za dużo ludzie robią na pokaz… Co innego to stworzyć klimat Świąteczny, żeby fajnie się w nim spędzało czas z rodziną, przyjaciółmi, a co innego to tylko nakupować najmodniejsze pierdoły, żeby cyknąć foto na insta.

    Ps. Z tą szafą to mnie dobiłaś ??

    1. No i zacząć najlepiej już we wrześniu zeby wszystkim gały wyszły z zazdrości ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: