fbpx
Kreatywne macierzyństwo Mamowe obowiązki

Odpieluchowanie. Jak się przygotować, żeby się udało.

mama z nocnikiem opowiada o odpieluchowaniu

Odpieluchowanie to emocjonujący temat dla każdego rodzica. A już na pewno spędza sen z powiek mamom po raz pierwszy, takim jak ja. W internecie znaleźć można mnóstwo wpisów o błyskawicznych metodach i cudownych sposobach. Czytasz i myślisz wow, odpieluchowanie to zadanie, które trzeba odhaczyć i już. Pełna motywacji wybierasz dzień “żegnaj pielucho”, ale nagle zonk. Nic nie idzie tak łatwo jak miało. Po głowie zaczynają się kołatać wątpliwości, “może jeszcze nie jest gotowe“, albo “co ja robię nie tak”. U mnie pojawiły się oba, aż nagle mnie oświeciło i zrozumiałam gdzie jest błąd.

Odpieluchowanie to proces, nie zadanie

Jak spojrzymy na ważne wydarzenia w życiu naszego malucha, to jakoś żadne z nich nie jest takim jednorazowym klik. Wszystko poprzedzają liczne próby, ćwiczenia, ale także wiele wpadek i potknięć. Czy naprawdę odpieluchowanie wydaje się łatwiejsze niż siadanie, raczkowanie, czy choćby trafianie jedzeniem do buzi? Po tych moich obserwacjach i przemyśleniach, zaczęłam myśleć o odpieluchowaniu jak o rozszerzaniu diety. To zadanie dla mnie, a nie dla dziecka. To ja się musze przygotować, to ja muszę wiedzieć od czego zacząć i dostosować tempo do potrzeb jego, a nie swoich.

Co ma odpieluchowanie do rozszerzania diety?

Kto ma już za sobą rozszerzanie diety wie, że nie zawsze jest tak różowo jak pokazują na reklamach słoiczków Gerber. Niemowlak wykazuje oznaki gotowości i chce próbować jedzenie, ale raczej nie wpada na pomysł, żeby nagle olać całe to pyszne mleczko. Mój syn skończył 2 lata, a nadal kocha je miłością wielką, choć bez parówek też by mu było smutno.
Wszędzie znajdziemy informacje co podawać, czego nie. Jakie krzesełko, jaki śliniak itd. Tych porad jest mnóstwo, bo tego szukamy ekscytując się tym cudownym etapem w życiu naszej pociechy. Ale nagle stajemy przed poważniejszymi problemami. W domu wszystko super, mam krzesełko, czystą łyżeczkę, jak aktualna ląduje na ziemi i wybór zdrowego jedzenia.

Tylko przecież kiedyś trzeba zacząć ” jeść na mieście”. Pójść do znajomych, którzy nie koniecznie rozumieją idee BLW. Przychodzi ten moment, że zaczynamy rozumieć, że tak naprawdę nasza rzeczywistość zostaje wywrócone do góry nogami. Bo to co robiliśmy przez całe życie naszego dziecka, bardzo szybko zmienia się o 180 stopni.

Podobnie jest z odpieluchowaniem. Dziecko przez całe swoje życie robiło siku w pieluchę. Jest to dla niego oczywista oczywistość. Trwało to pewnie zdecydowanie dłużej, niż jadło wyłącznie mleko. Skoro mleka tak ciężko się pozbyć, to skąd pomysł, że pieluchę się uda w 3 dni? A myślę, że arsenał kulinarnych pyszności jest dużo lepszą pokusą niż nocnik czy toaleta.

Kiedy zacząć?

O tym kiedy zacząć odpieluchowywanie nie będę pisać, bo jest mnóstwo rozbieżnych informacji, a ja nie jestem specjalistą. Jeśli chcesz poczytać o tym, to odsyłam Cię do wpisu Mataja o tutaj. Ona na pewno przeczytała wszystkie naukowe badania na ten temat i można jej w tej kwestii zaufać.
Ja uważam, ze każda mama wie najlepiej, kiedy jest dobry czas dla Was obojga. O tym, że gotowość mamy nie jest bez znaczenia pisałam w tym poście tutaj i zachęcam Cię do przeczytania.

odpieluchowanie nocnik

My zaczęliśmy odpieluchowanie, jak Arynek skończył 22 miesiące. Choć nocnik pojawił się u nas już dużo wcześniej. Wysadzałam go regularnie po spaniu, po drzemce i na kupkę. Przyznam się szczerze, że trochę liczyłam, że to sporadyczne wysadzanie wystarczy, żeby któregoś magicznego dnia sam zawołał “papa pielucho”. Tak się nie stało. Za to zawołał kiedyś kupkę niespodziewanie, podczas wizyty u znajomych, bez udogodnień w postaci nocnika. Nie chciał zrobić w pieluchę, nie chciał na toaletę. To był dla mnie znak, że czas coś zdecydować.

Podstawową różnicą między wysadzaniem, a robieniem siku samodzielnie jest, to, kto decyduje. W odpieluchowaniu chodzi o to, że dziecko wie, że mu się chce i mi to komunikuje (nie mylić z woła o czym później). Czekałam do momentu, kiedy potrafił mi już pokazać, czasem bardzo dosadnie, że czegoś chce, albo czegoś nie chce (to częściej). Potrafił już też rozumieć dobrze proste polecenia. Ćwiczymy też cały czas samodzielność w kwestii ubioru. Dlatego jeśli Twoje dziecko nadal nosi body, to zanim kupisz nocnik, proponuje przejść na łatwiejszy strój.

Jak wybrać właściwy moment?

Najwłaściwszy moment na odpieluchowanie jest wtedy, kiedy Ty czujesz tę wewnętrzną moc, że dasz radę. Do tego masz jakieś 3-4 wolne dni bez żadnych ważnych zadań, zobowiązań, czy dedlinów w pracy. Wszyscy w domu zdrowi i zapas melisy w szafce jest.
Panuje przekonanie, że lepiej jak jest ciepło. My zaczęliśmy w lutym i teraz wiem, że w sumie pora roku nie ma znaczenia. Plusem zimy jest to, że zazwyczaj w domu jest ciepło, bo działa ogrzewanie. To jest dość kluczowe, zwłaszcza na etapie początkowym, o którym napisze dalej. Pogoda też sprzyja siedzeniu w domu, więc nie wychodzenie przez 2-3 dni, nie wydaje się taką mordęgą jak w słoneczne lato.

Przekonanie, że lepiej w lato, które zresztą sama miałam, wynika chyba właśnie z wyobrażenia, że to jednorazowa akcja. Trzask prask w tydzień pożegnamy się z pieluchą i potem będzie łatwiej robić siusiu w krzakach. Myślę, że już trochę rozwiałam te wizje, a do “siusiu w krzakach” jeszcze przejdę.

Jak się przygotować?

Tak jak do rozszerzania diety. Poczytaj jak inni to robią, jakie są metody, co im pomogło, co wręcz przeciwnie. Z tego wszystkiego wybierz to co najbardziej gra z Tobą jako człowiekiem i ustal datę.
Ja jestem osobą, która lubi być przygotowana na różne scenariusze, więc zgłębiałam temat już dość długo. Wybrałam jednak metodę z książki J. Głowacki “Mamo chcę kupę”. Miała bardzo dużo pozytywnych rekomendacji i po jej przeczytaniu mogę Ci też spokojnie polecić. Czyta się szybko i można wybrać rozdziały, które nas dotyczą.
Zdecydowałam się też, na rozdzielenie odpieluchowania dziennego od nocnego. Dlaczego? Bo moje dziecko dużo siusia w nocy, a ograniczenie płynów przed snem nie wchodzi w grę ze względów zdrowotnych. Poczekamy, aż mu się zwiększy pojemność pęcherza.

Gadżety, czyli czego tak naprawdę potrzebujesz

Wybór różnego rodzaju “pomagaczy” odpieluchowania jest spory. Ekscytacja przejściem do kolejnego etapu w rozwoju dziecka, pcha nas do wydawania pieniędzy. Ale ja jestem minimalistką i staram się posiadać tylko to, czego faktycznie wykorzystam. Fajnie pooglądać, ale kupiłam tylko niezbędne rzeczy i te Ci polecę. A wspomnę o opcjach nad którymi się wahałam, bo każdy ma jednak inne potrzeby.

Nocnik

Nocnik to oczywiście gwóźdź programu odpieluchowanie. Mam dwa egzemplarze, obydwa z Ikea. Mają wszystko co dobry nocnik powinien mieć. Są łatwe w czyszczeniu. Wersja większa ma wyciąganą część, którą łatwo opróżnić. Mniejsza mieści się pod kranem nawet dość niewielkiej umywalki, jak również w mojej torebce. To okazało się dość ważne, ale o tym za chwilę. Wygodne także dla mniejszego dziecka. Cena jest bardzo przystępna. Są też ok dla chłopców, czego nie mogę powiedzieć o większości oferowanych w marketach.
Wybierając nocnik może Cię kusić wiele “ulepszeń”. Pamiętaj tylko, że to nie jest zabawka i raczej nie chcesz, żeby Twoje dziecko się nim bawiło. Tak jak nikt dorosły nie bawi się toaletą. Prostota i łatwość w utrzymaniu czystości to podstawa.

Prześcieradło nieprzemakalne

Przydaje się z dwóch powodów. Ja zdecydowałam się odpieluchować Aryanka całkowicie w dzień, włącznie z drzemką. Pieluszkę wkładałam mu tylko na początku, jak nie zrobił siusiu przed spaniem. Ale tak jak pisałam wcześniej, odpieluchowanie to proces i wpadki się zdarzają. Drugą rzeczą, która mnie zaskoczyła, to to, że zwłaszcza na początku procesu, znacznie więcej siusiał w nocy. Więc przesiąkanie pieluchy zdarza się częściej. Moja siostra zauważyła podobną zależność, więc się nie zaskocz, jeśli i u Was się tak stanie.
Ja mam oddychające prześcieradło z Ikea, ale wycięłam metkę i nie mam pojęcia jak się nazywa. Przydaje mi się też ceratowy podkład z Pepco. Podkładam go właśnie dodatkowo na drzemkę.

Majteczki to chyba najfajniejsza część procesu odpieluchowania. Z ich zakładaniem wstrzymaj się jednak jak najdłużej się da. Jednak na początku nauki zbyt mocno przypominają pieluchę i utrudniają naukę.

To co na pewno się przyda to zapas łatwych do zdejmowania ubrań, zwłaszcza dołów. Więcej niż jedno zapasowe prześcieradło i zmiana pościeli. Coś czym zabezpieczysz fotelik samochodowy. Ja podkładam stary kocyk pod pupę. Oraz rozeznanie, gdzie jest jakaś restauracja, albo miejsce z toaletą w okolicy Waszych spacerów.

Nie dla nas, choć może Tobie się przyda

To co się u nas kompletnie nie sprawdziło to majtki treningowe. Pieniądze wyrzucone w błoto, bo przed niczym nie chronią, a do tego nie są wygodne. Nie sprawdził się też nocnik jednorazowy, ale nie skreślam go jeszcze całkowicie, bo wierzę, że proces nadal trwa i Aryanek się do niego przekona. Jest to zdecydowanie wygodne rozwiązanie. Rozważałam jeszcze zakup nocnika turystycznego Potette Plus. Jest na mojej liście, ale póki co bujamy się po mieście z małym nocnikiem z Ikea. Bo mój syn odmawia załatwiania swoich potrzeb do czegokolwiek innego.

Moja metoda na odpieluchowanie

Tak jak wspomniałam wyżej, zastosowałam metodę z książki Mamo chcę kupę. Polecam przeczytać przynajmniej pierwsze pięć rozdziałów.
Po krótce idea jest taka, żeby przejść z dzieckiem z fazy zrobiłem siusiu, poprzez robię siusiu, aż po chcę siusiu. Zaczynamy od oficjalnego pożegnania pieluchy i wytłumaczenia dziecku co teraz będziemy robić i dlaczego. Warto już jakiś czas wcześniej, zacząć sygnalizować, że coś się będzie działo nowego. U nas super się sprawdziły do tego celu książeczki, zwłaszcza Kicia Kocia i Nunuś.

Dzień zero nadchodzi

Upewnij się, że nie masz nic innego do roboty, nic Cię nie będzie rozpraszać. Wycisz telefon, wyłącz TV, odradzam bajki, bo bardzo odciągają uwagę i trudno “złapać siusiu”. Dla mnie najcięższe były pierwsze 2 dni. Pod koniec drugiego już się prawie poddałam. To właśnie było to zderzenie oczekiwania kontra rzeczywistość. Dlatego postanowiłam napisać ten post, żebyś może miała troszkę łatwiej.
Nie licz, że ktoś Cię zastąpi, albo wyręczy. To muszą być 2-3 dni 100% Ty i dziecko. Bo musisz się nauczyć sygnałów, które wysyła. Jeśli liczysz na wołanie siusiu to możesz się grubo rozczarować. Czytanie mowy ciała jest kluczem do sukcesu.
Przez 3-4 dni odradzam też wychodzenie na dwór. W domu będziesz się czuła wykończona, a co dopiero na mieście. Małe kroki i oswajajcie się z nową sytuacją.

Startujemy!

Pierwszego dnia najlepiej podkręcić w domu ogrzewanie i pozostawić malucha bez dolnej części ubrania. Ważne, żeby nasz mały uczeń czuł się komfortowo i było mu ciepło. Jest to faza kluczowa i myślę, że jej pominięcie może być przyczyną porażki. Do opcji na waleta, warto wrócić w momencie regresu, lub gdy wpadki powtarzają się częściej. Albo gdy zwyczajnie chcesz dziecku dać więcej samodecydowania o tym kiedy iść na nocnik. Bo jednak to całe rozbieranie i ubieranie to sporo komplikacji.

Nie warto sadzać na nocnik i pozwalać dziecku siedzieć tam w nieskończoność, licząc na opcję, a nuż się uda. Chodzi nam, żeby zrozumiało przekaz. Dlatego generalnie najlepiej poczekać, aż zacznie siusiać i wtedy lecimy na nocnik. I tłumaczymy o co chodzi z tym odpieluchowaniem, aż do znudzenia. Łatwiej wtedy połączyć szkrabowi fakty siusiu-nocnik. Przygotuj się, że dziecko siusia na początku często. Aryanek też na początku zdecydowanie więcej wieczorem niż rano. Potem mięśnie się chyba ćwiczą, bo już po kilku dniach odstępy się wydłużyły znacznie.
Jak jesteś mocno skupiona, to powinnaś dość szybko zauważyć sygnały. Każde dziecko ma swoje. Z dziewczynkami nie mam pojęcia, ale u chłopców widać, że się coś zbliża. Aryanek też jakby zaciska nogi i sięga rączką w okolice spodenek z przodu lub tyłu. Jak wyłapiesz znaki, to jesteś już krok naprzód, bo to znaczy, że dziecko “woła siusiu” i możesz zaproponować nocnik, zanim blokada maszyny losującej zostanie zwolniona.

Sukces odpieluchowania na horyzoncie

Jak liczba wpadek jest mniejsza niż sukcesów można przejść do fazy luźny dół. Obcisłe ubrania, w tym majtki bardzo przypominają dziecku pieluchę, tym samym uruchamiają nawyk. Lepiej z nimi poczekać, aż nowa umiejętność się utrwali. U nas spodenki wjechały trzeciego dnia. Majteczki chyba czwartego, ale będąc szczerą równie szybko wyjechały. Cierpliwość i czas to klucz do sukcesu. Czwartego dnia Aryanek zaczął też wołać siusiu. Co oznacza i jedynkę i dwójkę. Bynajmniej nie zawsze i czasem też wtedy kiedy mu się nie chciało. To chyba proces uczenia się sygnałów z własnego ciała.
Żeby nie stracić motywacji polecam Ci notować ile było sukcesów, a ile wpadek. Natura człowieka jest taka, że porażki urastają do rangi góry, która przesłania nawet bardziej liczne zwycięstwa.

Ok! Spacer bez pieluchy

Tak jak w domu będziesz się czuła w miarę bezpiecznie, tak wyjście na zewnątrz wyda się wyprawą życia. I na początku będzie. Bo musicie się oboje nauczyć jak to działa. Ile może wytrzymać, jak często potrzebuje itd. Bądź gotowa na najgorsze. Ja noszę minimum 2 zmiany ubrań plus pieluchę, gdyby zmiany się skończyły. To dla mojego psychicznego luzu, choć dotychczas stało się tak tylko raz i to na początku. Drugi raz był po powrocie do żłobka. Odpieluchowanie, a żłobek to zupełnie inna para kaloszy. Noszę też nasz nocnik. Aryanek płacze na widok toalety gdziekolwiek, a propozycja krzaków nie wchodzi w ogóle w grę. Jedyna opcja, żeby zrobi siusiu poza domem jest nocnik. Inaczej trzyma. Stąd wiem, że jest w stanie wytrzymać nadspodziewanie długo. Mam go zawsze w wózku lub torbie, wyciągam i się nie stresujemy. No coż, znam dorosłych, którzy mają problem z załatwianiem tych spraw poza domem, więc co się dziwić dziecku.

Zorientuj się, gdzie w okolicy spacerowych rejonów są miejsca z toaletami. Nawet jak nie zdążycie, to lepiej mieć się gdzie przebrać. Coś, co mnie samą zaskoczyło, to fakt, że czasem ubranko może być już mokre, ale nadal sporo wyląduje w nocniku. To chyba ta nauka trzymania, więc warto nawet przy wpadce jeszcze zaproponować nocnik.

Odpieluchowanie i co dalej?

Brawo! Pozbyliście się pieluchy. Juhu! Tylko nagle całe życie trzeba sobie zorganizować na nowo. Teraz siusiu już nie poczeka. Dziecko zawoła w każdym, nawet najmniej spodziewanym momencie. Szybko też wyczuje, że Ci mega zależy. Więc trzeba się starać udawać, że to nic wielkiego. Czemu? Bo sposób na odwleczenie pójścia spać wołając siku co 3 minuty, rodzi się w tej małej główce niespodziewanie szybko. Kreatywność jest nieograniczona.
Wpadki będą się zdarzać. Każdy trudniejszy czas jak przeziębienie, czy ząbkowanie, może temu sprzyjać. Będziesz miała dni, kiedy zatęsknisz za komfortem pieluchy. Ale poczucie dumy, że Twój maluszek robi siusiu na nocnik jest warte tych wszyskich trudności. To kolejny krok w samodzielność.

Podsumowanie

Nie jestem specjalistom od dzieci, co zawsze podkreślam i mam doświadczenie tylko z tym jednym, moim egzemplarzem. Dzielę się jednak tymi moimi zmaganiami, bo może dzięki temu komuś będzie łatwiej. Kobiety się powinny wspierać, bo jednak mamy sporo do ogarnięcia na codzień. Życzę Ci, żeby odpieluchowanie poszło jak z płatka. I mocno trzyma, kciuki za Twojego malucha. Pochwal się jak to zrobicie. A jeśli uznasz ten wpis za wartościowy, to podziel się z innymi.

pozdrawiam
Beata @mojenawierchu

(1) Comment

  1. […] milowych krokach. Pomogła w przygotowaniu do odpieluchowania, o czym pisałam w osobnym wpisie Odpieluchowanie. Jak się przygotować, żeby się udało. Wspiera nas w budowaniu nawyku mycia zębów no i przede wszystkim nauki mówienia. Na pewno […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: